26.01.2017

Dziecko i pies


Odkąd tylko sięgam pamięcią, w moim rodzinnym domu oraz otoczeniu zawsze były zwierzęta. Psy, koty, kury, króliki. W skład naszej małej rodziny wchodzi również przemiły czworonóg. Poznajcie Majkiego:) 


Mike jest psiakiem rasy shih-tzu. Żyje z nami już od 1,5 roku, nabyliśmy go od osoby prywatnej, kiedy był jeszcze kilkutygodniowym szczeniaczkiem wielkości  dłoni.  Jest mało wymagającym stworzonkiem - do szczęścia potrzeba mu tylko miski pełnej wody, smakołyków oraz obecności drugiej osoby. Nigdy nie pokazał w odniesieniu do nas żadnej złości, agresji. Jest cierpliwy, posłuszny, pokorny i przy tym wciąż chciałby się bawić. Moim zdaniem z Laurą tworzą naprawdę zgrany i piękny duet.

O ile na początku nie wiedział o co chodzi z całym zamieszaniem wokół nowego członka naszej rodziny, tak pierwszą noc Laury w domu spędził przy jej łóżku ciągle zaglądając, co znajduje się w środku. Przez pierwsze trzy miesiące zachowywał się ostrożnie, jedynie z daleka ją obwąchiwał. Kiedy Najmłodsza stała się być nieco aktywniejszym dzieckiem, wzrosła również aktywność w ich relacji. Teraz serce rośnie, kiedy widzę, gdy razem wpatrują się w okno obserwując przechodniów, lub leżą na macie bawiąc się zabawkami.



Nie wyobrażam sobie, aby w naszym życiu nie było żadnego zwierzątka. Cieszę się również, że Laura od samego początku może kształtować dobre nawyki względem zwierząt.


Poza tym, nie należę do mam, które wychowują swoje dziecko w sposób sterylny. Nie przebieram co godzinę, nie myję rąk co dziesięć minut, nie wmuszam jedzenia, nie zabraniam dotykać, poznawać nowych rzeczy. Dzięki obecnością psa z pewnością wzrosła również Jej odporność. Cieszę się, że mają siebie :) Co wiecej - dzięki niemu Laura opanowała do perfekcji przewracanie z plecków na brzuszek! Teraz czekam na pierwsze próby czworakowania :) 




Całujemy! 

4 komentarze:

  1. My mamy kota, do wielkiej przyjaźni jeszcze im daleko. Kocur na początku był bardzo niepewny, udawał, że nie widzi Młodego, a teraz jak tylko kładziemy się na macie i zaczynamy bawić, przyłazi i układa się do głaskania. I wcale nie przeszkadzają mu małe, czasem ciągnące sierść rączki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Melduję Gotowość26 stycznia 2017 10:44

    Super, że tak świetnie się dogadują. Ja też od zawsze otaczałam się zwierzętami i tego samego chcę dla swoich dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  3. naszebabelkowo.blogspot.com26 stycznia 2017 11:25

    Cudowne zdjęcia :) Od naszego żywiołowego dwulatka wszystkie psy i koty uciekają, gdzie pieprz rośnie - i w sumie się im nie dziwię, bo nawet ja mam czasami ochotę przed nim zwiewać ;) A tak zupełnie poważnie - kontakt dziecka ze zwierzętami jest bardzo ważny i potrzebny od najwcześniejszych momentów życia :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

ARCHIWUM


2016
styczeń luty marzec kwiecień maj czerwieclipiecsierpień wrzesieńpaździerniklistopadgrudzień

2017

FACEBOOK

INSTAGRAM